piątek, 30 maja 2014

Tak wiele rzeczy rozsypało się w pył, tak wiele rzeczy ciągle pcha nas w tył.

Tyle mogłabym napisać, a jednocześnie mogłabym się zamknąć w jednym
zdaniu, że jest zjebanie. Sobota na dniach W Ja, Ha, H, R. Pół litra
 na trzech, ja dwa piwka, H wypił chyba z 4 i się skończyło, jak się
skończyło, rzyganko, bombeczka mega. R strasznie mnie zdenerwował,
pocisk poszedł. Ogólnie potem wszystko między nami już było ok.
Spotkaliśmy się tydzień później, milusio. Na tym się skończyło, nas
obecny kontakt polega na lajkowaniu zdjęć na fb. Nic nowego. W ten
 sam dzień, spałam z H u niej na działce, 0,5l z tego wypiłyśmy po 3
 kieliszki i o 0:30 poszłyśmy spać, szaleństwo. W zeszłą sobotę
byłam z H w Wi na święcie pieczarki. Dno i wodorosty, serio. Jak dla
 mnie to gorsze niż dożynki. Jeszcze poszłysmy sobie do restauracji.
To, że ten lokal nazywa się RESTAURACJĄ, to skandal.. Jedzenie dno,
 bałagan, fuuu. Od tego czasu mam uraz. Na koniec imprezy jakiś
pijany koleś do mnie podbił, próbował namówić do tańca. Haha.
Ogólnie, jeden koleś z mojego miasta, do mnie zarywa, ale muszę go
 jakoś spławić, całkiem nie w moim typie, delikatnie mówiąc. Ostatnio
 M chciała jechać nad jeziorko do K, ale jednak nie mogła. Do K nad
 jezioro jeździłam całe wakacje z T.. Więc, będzie mi ciężko stanąc
 tam na tej plaży, tyle wspomnień.. W poniedziałek mieliśmy grilla u
 H. On Mieszka w R, ma dużą działkę pod lasem, odludzie. Tam ma
 postawiony dom, w surowym stanie, wybetonowany taras. Także było
genialnie, dopóki nie przyszło mu do głowy postawić na ten beton
 podgrzewacz i dolać do niego podpałki do grilla. Butelka z podpałką
 się zapaliła, na szczęście H nie rzucił jej w trawę tylko na beton,
rozlana rozpałka się zaczęła palić, wszyscy panika, na szczęście K
chwyciła na sprite, ja za sok pomarańczowy i ugasiłyśmy. Mogło się
źle skończyć, ale na szczęście jesteśmy przytomne ;d. W następny
piątek 6 czerwca powtóreczka, tylko, że śpimy tam pod namiotem i
 pijemy ;>. Wiem, że będzie mega. W poniedziałek idę na szkolenie
BHP i idę do pracy do wytwórni parkietu, grr ;x Na razie na miesiąc,
 możliwe, że potem przyjmą mnie do cukierni, jak nie zostaję przy
tym parkiecie do końca września. Zobaczymy, czy zdam maturę, marzą
mi się już te studia psychologia <3 . Dieta, średnioo. Ale ogarniam
 się i będzie ok. Chyba nic więcej już mi nie przychodzi do głowy ;).

http://www.youtube.com/watch?v=e0Zvs-R3VMo




                                                            Moje maleństwo w uchu <3.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz