Wracam właśnie z Poznania. Stwierdzam iż nocne życie w Poznaniu niszczy :d. Wracam od wspomnianego B.Był u mnie we wtorek i czwartek. Wczoraj ja pojechałam do niego, bar, karaoke, 2piwa i wracam dziś. Ogólnie czuję się nieźle, bo nie mam zbytnio czasu myśleć o T. To, że ktoś taki jak B zwrócił na mnie uwagę, podłechtało bardzo moje ego. Ale nic się nie zmieniło. Nadal ona jest dla mnie na pierwszym miejscu. Nie zamienię jej, na żadnego chłopaka. Już nigdy niepodporządkuje nikomu swojego świata. Nie pozwolę go zniszczyć nikomu. Przysięgłam sobie to i słowa dotrzymam. Będę silna i zdystansowana. Z dietą ogólnie jest ok.Oprócz paru gorszych dni. Głupia, zawsze muszę coś zjebać. Staram się też pilnować robienia przysiadów i brzuszków. Z pośladków i nóg jestem zadowolona, teraz czas ogarnąć mój tłusty, obrzydliwy brzuch. FUJ. Martwię się też szkołą. Matematyką, maturą. Grr.Musiałabym trochę się pouczyć. Cieszę się z tej ładnej pogody, pewnie więcej mi się będzie chciało. Oby. Czuje duźą siłę, moc, błysk w oku. Mogłabym nawet stanąć z nim twarzą w twarz. Brr. Taki post bez ładu i składu. A teraz byle do domu, padam ;o . Bye.
poniedziałek, 31 marca 2014
sobota, 22 marca 2014
Jest tak samo, może tylko trochę smutno.
Ciężki dzień. Czuję się jakby mnie czołg przejechał. Spałam może z3h? Wczoraj byłam w szkolę, krótko jak zwykle. Potem tradycyjnie pizzernia -.-. Wieczorem wybrałyśmy się z E na miasto, więc i znów jedzenie.. Potem 0,5l cytrynówki. Lekka bombeczka :D. Chociaż troszkę mi było wesoło. Dziś byłam w pracy w sklepie za koleżanke, więc lekcje mnie ominęły. Na dziś planów brak.. Chociaż pewien K, który ma 17lat chce się ze mną spotkać o.O. Haha. Ale jakoś nie czuję się na dziś. Niewiem. Poznałam teź pewnego B, we wtorek ma do mnie przyjechać, ale nie chcę się na tym wszystkim skupiać. Niechcę by jakikolwiek chłopak znów stał się dla mnie taki ważny. To nie jest warte niczego. Bzdura, obłuda. Wałkuję w kółko ,,Przeklinam Cię, ciało''. I faktycznie widzę, że jesteśmy takie same. Ona ciągle walczy ze swoim ciałem i udaje jej się, ja ciągle walcze i mimo różnych porażek i niepowodzeń się nie poddaję, toczę tą walkę nadal i nie ymam zamiaru się poddaą. Czytając tę książkę, nabieram sił i motywacji. Ona jest ze mną, potrzebuje jej. Dziś jakaś pani w sklepie, zaczepiła mnie o moją czerwoną niteczkę na lewym nadgarstku. Zamarłam. Ale zaczęła coś o kabale. Uff. Uśmiechnęłam się i stwierdziłam, że nic z tych rzeczy. Któregoś dnia usunęłam na fb T ze znajomych. Miałam już dość. Nie mam kompletnie na to siły.. Nie umiem, niepotrafię. Kocham i nienawidzę. Chciałabym skupią się ma maturze, ale nie potrafię. Dziś daję po prostu mojemu organizmowi odpocząć.Żołądek dał mi się w nocy we znaki. Lepiej mi, jak jestem głodna niż najedzona. Cieszy mnie, że żołądek tak reaguje na jedzenie, nie chce go potrzebować. Nie mam już dziś siły na nic. To na tyle w poście ;)
' Jaka ze mnie kretynka. Już prawie biegnę, by tę cholerną psycholog przeprosić, kiedy przychodzi mi na myśl, że nawet bez nóg można być szczęśliwym, ale jeśli się ma duszę tak chorą jak moja-nie można.
' Jaka ze mnie kretynka. Już prawie biegnę, by tę cholerną psycholog przeprosić, kiedy przychodzi mi na myśl, że nawet bez nóg można być szczęśliwym, ale jeśli się ma duszę tak chorą jak moja-nie można.
wtorek, 18 marca 2014
16.
Hej. W sumie, nie wiem co powinnam napisać.. Możę zacznę, od tego, co mnie tak rano ucieszyło. Wchodzęo na wagę a tu 65 <3. Poczułam ogromną ulgę. Jakiś czas temu miałam kiepski okres i przybrałam 2kg.. Tak mi było wstyd.. Ale ogarnęłam dupę, tydzień ścisłej diety i znów mogę czuć się bezpiecznie, że oddalam się od 7mki z przodu. Od zeszłego poniedziałku trzymam dobrą dietę i nawet nie jest mi jakoś ciężko, jestem w swoim żywiole :3. Teraz obym trzymała się tak dalej, muszę szybko zbić te 5kg by ważyć 60. Wtedy będę trochę spokojniejsza i spokojniej będę się starała lecieć w ddół. Zastanawiam się, czy nie wspomóc jakimiś tabletkami. Skuszę się chyba wagę elektroniczną, w biedronce są takie ładne <3. Kupiłam w piątek fajną spódniczkę, 3 pary skinnów *.* i fajną bluzę. Week był do bani.. Psychicznie czuję się nadal nienajlepiej.. Tak, nadal wkurza mnie jego istnienie, to, że sobie źyje jakgdyby nigdy nic, szczęśliwy a ja się ku*wa męczę..Chciałabym, żeby ktoś mu to powiedział, wykrzyczał, chciałabym, tak bardzo bym chciała.. Ale nie ma na to szans. Ale życie ze świadomością, że ma się w torebce listek najśilniejszego ketonalu i pół listka olfenu jest pocieszające. Złożyłam CV do cukierni w której pracowałam w zeszłym roku, oby mnie przyjeli ;o. Znów czytam ,,Przeklinam Cię, ciało'' <3 . Bo co niby mam ze sobą zrobić, fiksuję ..
' Ale przecież świat musi pomieścić wszystkich: chudych i grubych, szczęśliwych i nieszczęszczęśliwych, zjodziei i alkoholików. I takich jak my-którzy mamy chore dusze i chore ciała.
' Ale przecież świat musi pomieścić wszystkich: chudych i grubych, szczęśliwych i nieszczęszczęśliwych, zjodziei i alkoholików. I takich jak my-którzy mamy chore dusze i chore ciała.
czwartek, 13 marca 2014
Serce ma swoją pamięć.
W końcu mogę coś napisać. Nie mam internetu od jakiegoś czasu. Nie lubię, jak nie mogę pisać.. Co u mnie, w sumie bez zmian.Nie chudnę, troche źle mi ostatnio szło ostatnio z dietą, ale ogarniam się, wróciłam do liczenia kalorii, czuję się bezpieczniej, jak wiem ile dokładnie jem. Od paru dni jem ok 800 kcal, wiem, że to dużo, ale powoli wszystko jest do dopracowania. Trochę ćwiczę, zależy od dnia.Piję swoje herbatki, staram się nad wszystkim panować. Oprócz tego, jest raczej średnio, nie czuję się za dobrze.. Pan T nawet raz dał znak życia. Był pewien B, spotkaliśmy się
i na szczęście nic z tego nie wynikło, chłopak zupełnie nie w moim typie, zresztą raczej nie chcę się z nikim wiązać.. Teraz jest pewien M, sympatyczny i słodki chłopak z problemami, jak ja. Kumplujemy się, narazie się jeszcze nie spotkaliśmy, ale pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie, pewnie to i lepiej.. Teraz jestem tylko ja i ona. Jesteśmy razem, same.Ona mnie nigdy nie zostawi, nie zawiedzie, więc i ja muszę robić wszystko by jej nie zawieść. Tak się wczoraj zastanawiałam nad tym, jak to wszystko co mnie otacza nie ma sensu. Nie mam prawie nic.. Mam przyjaciół i to mnie cieszy, bardzo ich kocham i doceniam, to najlepsze co mnie spotkało. No i mam ją. I nic oprócz tego. Nie wiem co zrobić ze sobą. Co robić by było dobrze. Czuję się źle, chociaż czasem to już nic nie czuje. Nieważne. Z takich atrakcji to byłam na 3tygodniowym kursie szycia. Nic ciekawego, ale zawsze jakaś kasa. Z lepszych atrakcji, to w pierwszym tygodniu kursu wylądowałam na l4, coś mi strzykłow krzyżu i skończyło się na 10 zastrzykach, 5dni chodzenia na nie. Ale już ok. Miałam być w sobotę na imprezie grał T, ale nie byłam, może i lepiej. W sumie chyba to wszystko, postaram się pisać co jakiś czas ;*.
i na szczęście nic z tego nie wynikło, chłopak zupełnie nie w moim typie, zresztą raczej nie chcę się z nikim wiązać.. Teraz jest pewien M, sympatyczny i słodki chłopak z problemami, jak ja. Kumplujemy się, narazie się jeszcze nie spotkaliśmy, ale pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie, pewnie to i lepiej.. Teraz jestem tylko ja i ona. Jesteśmy razem, same.Ona mnie nigdy nie zostawi, nie zawiedzie, więc i ja muszę robić wszystko by jej nie zawieść. Tak się wczoraj zastanawiałam nad tym, jak to wszystko co mnie otacza nie ma sensu. Nie mam prawie nic.. Mam przyjaciół i to mnie cieszy, bardzo ich kocham i doceniam, to najlepsze co mnie spotkało. No i mam ją. I nic oprócz tego. Nie wiem co zrobić ze sobą. Co robić by było dobrze. Czuję się źle, chociaż czasem to już nic nie czuje. Nieważne. Z takich atrakcji to byłam na 3tygodniowym kursie szycia. Nic ciekawego, ale zawsze jakaś kasa. Z lepszych atrakcji, to w pierwszym tygodniu kursu wylądowałam na l4, coś mi strzykłow krzyżu i skończyło się na 10 zastrzykach, 5dni chodzenia na nie. Ale już ok. Miałam być w sobotę na imprezie grał T, ale nie byłam, może i lepiej. W sumie chyba to wszystko, postaram się pisać co jakiś czas ;*.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












