W poniedziałek było szkolenie, od wtorku na 6 do pracy. Boli mnie już dosłownie wszystko, trochę szpachlowałam dziury w deskach, a teraz ciągle układam je na paletach. Wiedziałam, że jak tam pójdę do pracy, to przyjdzie mi tachać dechy -.- . W dodatku przydzielili mnie do blondynki, tempa strzała. Chciała mnie podobno wyswatać z kolesiem z którym pracujemy, żal. Nie wiem, jak moje ciało długo tam wytrzyma, nie chcę znów na zastrzyki. Od lipca mają otworzyć cukiernię do której staram się dostać, oby, bo nie chcę tu gnić do końca września. Za tą kasę, grr. Ale kasa jest mi potrzebna i matka nie pozwoli mi dłużej siedzieć w domu. 27 czerwca zakończenie roku szkolnego, na pewno pojedziemy do Ku nad jezioro, ciężko będzie. Są też wyniki matur, dobrze nie będzie, matma -.- A tak mi zależy na tych studiach, ale z drugiej strony i tak lipa, bo skąd wezmę tyle kasy.. Ach, a propo pracy, jaką mam motywację, jakie ciasteczka lata po hali, omnomnom, ale nie wiem nawet jak ma na imię -.-. Pewnie nie wspominałam, że z P też się skończyło, takie kręcenie, że nie mamy czasu się spotkać, a jak zobaczył zdjęcia z dni Wo to stwierdził, że widzi iż i tak mam się dobrze. No kurwa, bardzo. Chętnie bym mu powiedziała, jak mam się dobrze, że są wieczory, że mam ochotę usiąść i wziąć żyletkę. Ale co by go to obchodziło, już sobie znalazł miłość. Teraz zostałam już kompletnie sama, oprócz przyjaciółek, ale wiadomo o co chodzi. Z tym kolesiem z mojego miasta może pójdę na spacer, ale już mu napisałam, że nic więcej. Chyba przez tą pracę, jestem ciągle głodna ;x Ale staram się trzymać w granicach rozsądku, dobra dieta, harówka w pracy i powinno co nie co spaść. Jutro mieliśmy z H,P,K,M,M spać u H na działce, a teraz coś wymyślają, że jednak tylko posiedzimy i nie śpimy, nie ogarniam, ale może i lepiej. Nie wiem, co jeszcze pisać, jestem mega zmęczona, wszystkim, już dosłownie naprawdę wszystkim..





Cześć :)
OdpowiedzUsuńMa takie pytanko, ile teraz ważysz?