środa, 11 grudnia 2013

4.

Wracam po takim czasie. Wracam, bo nie mam siły na to wszystko. Jest mi tak źle, przykro, smutno, tragicznie. Byłam najszczęśliwsza na świecie. A teraz znów po prostu chciałabym umrzeć.Ale od początku. Od maja, od czasu mojego ostatniego postu, ogarnęłam się z panek K. Już mi przeszło tak naprawdę. Żyłam sobie sama, w końcu naprawdę byłam zadowolona. Z powodu pana S też mnie jakoś nic nie bolało, to nie było jednak nic znaczącego. Potem pod koniec czerwca wybrałam się z przyjaciółką na dni miasteczka w którym mieszka pan S. Oczywiście się spotkaliśmy i było świetnie. Nie zachowywał się ani trochę, jakby miał dziewczynę. Patrzył tak na mnie. To było ze soboty na niedzielę. Chciałam coś z tym zrobić, ale to do końca nie było takie łatwe. Niecały tydzień później odezwał się do mnie jakiś chłopak. Pisaliśmy z 2,3 dni po czym umówiliśmy się na spotkanie w moim miasteczku, bo on mieszka 20 km ode mnie. Spotkaliśmy się, okazało się, że jego brat to chłopak mojej bliskiej kuzynki. No fajnie. Ale było naprawdę miło. Myślałam, że na tym się skończy. A tu suprajs. Pan T chciał się nadal spotykać. Gdy jego brat przyjeżdżał swoim autem do mojej kuzynki, T zabierał się z nim. i tym sposobem, nie wiem jak to się stało po tygodniu byliśmy już razem. Dzień, czy dwa przed tym poznałam jego rodziców. Wszystko było genialnie. Chociaż przez pierwsze 2,3 tygodnie za wiele nie czułam, było po prostu fajnie, jakoś szczególnie nie chciałam z nim być. Było mi nie fajnie, że on się tak stara a ja miałam taki dystans, ale to przez tą sprawę z panem K, w sumie mu o tym powiedziałam. Pamiętam jak pierwszy raz powiedział mi, że mnie kocha. To było coś. Przyszedł taki moment, że gdzieś po 3 tygodniach był mi już bardzo bliski. jeździliśmy sobie w czwórkę nad jezioro, albo na frytki, albo sami też. Chodziliśmy po moim miasteczku, po jego miasteczku. Byłam szczęśliwa. On też, nawet bardziej niż ja. Potem pod koniec września skończyła się moja praca. A w środku października ze mną zerwał.. Nigdy nie zapomnę tego uczucia.. Bo nie wyrabia z czasem, nie będzie go miał wystarczająco dużo dla mnie i bla,bla. Bzdura. Pojechałam pod jego pracę, porozmawialiśmy i już było ok. Znów byliśmy razem. Potem wyszły plany, mojej przeprowadzki, wspólnego zamieszkania i takie tam. Minęły 3 tygodnie i znów.. Bo on to w sumie już nie wie czy mnie kocha, raczej nie. Cios nożem w sam środek serca. Spotkaliśmy się od tego czasu 2 razy. Za drugiem razem, było miło jak kiedyś.. Minął miesiąc i troszkę od rozstania. Ja spotykam się czasem z jego bratem i moją kuzynką.W zeszły piątek, moja przyjaciółka miała imprezę firmową, a T jest djem i akurat na niej grał.. Oczywiście dostało mu się i słownie i ręcznie.. Ale podobno przyjął to z honorem. A dziwi mnie fakt, że mimo iż mnie zostawił, jakiś tam kontakt między nami był. Po tej akcji powiedział mi, że sobie to wszystko poukładał i chciał wrócić, ale moja przyjaciółka powiedziała mu, że ma o mnie zapomnieć, no to on zapomni. I nawet moje przekonywania, tłumaczenia nic nie dały. Chce być sam i to decyzja nie odwołalna. A ja już nie wiem nic.. Każdy miesza mi głowie.. Już sama nie wiem co mam robić, myśleć.. Mam dość. Nie wiem. Masz wszystko pracę, chłopaka, jesteś naprawdę szczęśliwa. A potem pyk i nie ma już nic. Obiecałam sobie po panu K, że już nikt nigdy więcej mi tego nie zrobi. I znów na to pozwoliłam. On wie co mi zrobił. To gorsze, niż złamanie serca. To nóż wbity w sam środek. Ja już nie mam siły się ogarniać, podnosić kolejny raz. Po prostu mam ochotę rozpierdolić łeb o beton. I nic już nie czuć. Z jedzeniem, zanim go poznałam szło mi cudownie. Wyglądałam już całkiem. Potem wiadomo, lody, frytki itd ale w miarę się trzymałam. Teraz znów chcę wrócić do dobrej diety. Nie umiem już bez tego żyć. Musze się odchudzać. Do lata muszę być idealna. tak jak w czerwcu. Czułam się idealna, silna, szczupła, pewna siebie. Wydaje mi się, że to też go do mnie przyciągnęło. Że byłam taka pewna, świadoma swej wartości.A teraz jest jak jest. Wracam do diety. Trzymajcie się,pa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz