środa, 18 grudnia 2013

6.

Hej. To były ciężkie dni. W tą niedzielę, poszłam do przyjaciółki na te urodziny. Ze względu, że jestem dość mocno przeziębiona to biorę leki garściami, no w sumie teraz od poniedziałku już nie. Ale w niedzielę brałam, dużo. Mama przyjaciółki wcisnęła mi trochę obiadu ;c . Dobrze, że to naprawdę było troszkę. I zjadłam 2 kawałki tortu -.- . TAK, OKROPNE DWA KAWAŁKI . W sumie potem i tak byłam dość głodna, bo jem ostatnio mało. A że jestem taka mądra, to w związku z tym, że najadłam się wcześniej tyle tabletek, nie odmówiłam wódki. Wypiłam 4 kieliszki cytrynówki. Po 2 już bardzo szumiało mi w głowie.. Najgorsze że zrobiłam to ŚWIADOMIE, CELOWO. Potem się zaczęło.. Zrobiło mi się słabo , niedobrze.. Przyjaciółka, po prostu pomyślała , że ta mieszkanka mi zaszkodziła, nie pomyślała, że zrobiłam to całkiem celowo. Wiedziałam, że jednak to za mało tabletek, żebym zeszła, ale miałam nadzieję, że jednak coś mi się stanie. Gdy się tak źle poczułam, jeszcze dostałam zdjęcie od szwagra. Wytatuowali sobie swoje imiona na wzajem. Dopadł mnie kompletny dół. Gdyby ktoś na stole, postawił mi butelkę wódki i tabletki i wyszedł, zrobiłabym to bez wahania. Zabiłabym się. Do domu ledwo doszłam. Nie mam pojęcia jak. Potem rozbolała mnie głowa, serce. Rozryczałam się kompletnie. Przez jakiś czas, patrzyły na mnie tabletki, które leżały na stoli nocnym. Patrzyły i mówiły: weź nas wszystkie. Ale wiedziałam, że mi nie wolno. Doszłam w tym wszystkim do takiego stanu, że chciałam się przez niego zabić. Poczułam się przerażona, tym co chciałam zrobić. Tym co się ze mną dzieje. Postanowiłam, że muszę wszystko zmienić, nie mogę tak żyć, tak, że dochodzę do stanu samobójcy. Także, przestałam tak brać proszki, jem ciągle dość mało, ale staram się dbać o swoje ciało. Któregoś dnia, dziewczyna kuzyna, mówiła mi, że jedna kuzynka mówiła, że jak ostatnio mnie widziała, to mnie nie poznała, bo się zrobiłam taka chuda. Że co ;o . Wczoraj spotkałam się ze szwagrem i kuzynką. opowiedzieli mi trochę o T. ale nie chce mi się o tym pisać.. Chce żeby umarł, zniknął, whatever. On tez schudła -.- . I teraz bardzo się muszę pilnować, by nie przytyć i muszę schudnąć więcej niż ona. Ale jak tak o tym mówiłyśmy ona do mnie powiedziała : No bo Ty też dość dużo schudłaś, co nie? A ja taki szok i tylko: yy no trochę. No i ogólnie dużo osób mi mówi, że schudłam. Chociaż waga stoi 65-65 kg ;c , to moje ciało chyba się faktycznie zmienia. oto bilans z dziś:
- mandarynka, banan
- zupa ogórkowa i kawałek szyi od indyka
- pół dużej gratki
- 2 pralinki ;x ..
- 6 pierników które sama upiekłam ;x ..
- 2x pieczywo chrupkie ze serkiem, pomidorem i szynką
Wiem, że nie powinnam jeść słodyczy, ale takie małe ilości pozwalają mi przetrwać. Ale postaram się je wyeliminować całkiem. Dość dużo też udaje mi się ćwiczyć, moje ciało dość mocno mi o tym przypomina.. Ale ćwiczeń nie odpuszczę. Mam szczytny cel, sprawić by moje ciało było piękne, bym była z niego dumna. To najlepszy cel, gdy robisz coś dla siebie. W sumie też wymyśliłam sobie postanowienia noworoczne, ale to opisze kiedy indziej :). Najważniejsze, to zapomnieć o T.. Boże, pozwól mi się w końcu ogarnąć, żebym już nie cierpiała z takich powodów. Żeby już nikt nigdy nie złamał mi serca.. Musze się teraz na czymś skupić, by o nim nie myśleć. Także keep calm and by skinny :). Trzymajcie się wytrwale :*.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz