niedziela, 29 grudnia 2013

9.

Także ten. Jest źle, bardzo. Zje*ałam. Zaliczyłam napad. Od iluś dni rano nie jem, potem zjadam obiad a pod wieczór wpier*alam. Wczoraj zjadłam śledzia w occie, potem nutelle, znów śledzia i znów nutelle o.O. Myślałam, że będzie mi niedobrze, cokolwiek. A tu nic, kompletnie nic. Dobrze, że wiem, że to nie objawy ciąży. Próbowałam dwa razy wymiotować. Ale nic z tego. Nie umiem, nie potrafię. Shit ;x . Tak dobrze mi szło, już tak długo, wiedziałam, że za długo jest dobrze ;c. Muszę jednak pisać znów bilanse. To mnie kiedyś jakoś bardziej trzymało. mam już uszykowany mój słodki różowy notesik z muffinką w tym celu. Jutro, na obiad będzie zupa, czyli lekko, planuję zjeść tylko tą zupę i nic więcej. Po jutrze sylwester, mój brzuch jakoś w miarę musi wyglądać, chociaż pewnie i tak będzie źle. W sylwestra i tak się pewnie dużo najem ;c. Wyjeżdżam z przyjaciółką H do Ostrowa Wielkopolskiego do innej przyjaciółki i jej chłopaka. taka domóweczka w czwóreczkę. Po ostatniej akcji, planowałam zbyt nie pić w sylwestra, ale obawiam się, że nie dam rady, że jak się mocniej nie napiję to humor mi nie da żyć. Muszę powiedzieć K, żeby pochowała wszystkie proszki. Dobrze, że mam zablokowane konto, bo bardzo się obawiałam, że jak się spiję to napiszę T jakiś miłosny esej. A na drugi dzień umierałabym ze wstydu ;x. Ciekawe czy on coś napiszę. Trochę zniknęłam z fb, z fotki tez chciałam, ale ktoś mi się włamuje i musiałam się zalogować. Ale czuję, że to troszkę mi pomaga, że faktycznie trochę odpoczywam od tego wszystkiego. Dziś spotkałam się z moim ukochanym bratem P <3. Jejciu, jak dawno go nie widziałam. 1,5 roku. A on zawsze jest przy mnie, zawsze mnie wspiera. Jestem mu taka wdzięczna za wszystko. Bardzo się ucieszyłam, że przyjechał. Dwa dni temu, spotkałam się z chłopakiem, do którego miałam w zeszły piątek jechać na imprezę. Przyjechał do mnie. M jest naprawdę super, bardzo go lubię, fajnie przytula :3. Ale nie wiem, co miałoby być dalej. Teraz jestem taka nieogarnięta, niezdecydowana.. Boję się, by mnie ktoś nie skrzywdził i bym ja kogoś nie skrzywdziła. Ale pewne jest to, że nie chcę się wiązać. Nie chcę teraz z nikim być, naprawdę, tak jest lepiej. Wydaje mi się, że czuję się trochę lepiej (szok?). Ale to nie zmienia faktu, iż gdzieś tam głęboko w środku, nawet jeśli nie zdaję sobie z tego sprawy, nadal czekam na T. To jest jeszcze za świeże, minęło za mało czasu. Przede mną te trudne postanowienie noworoczne. Wmawianie sobie, że go nie kocham. Że już go nie kocham, nie chcę, nie pragnę, nie tęsknię. NieNieNie. Pisał mi dziś, że chyba ma jakiś tam mój pierścionek. Mhm. Nie wiem w sumie. Staram się o tym nie myśleć, a on niech dalej daje sobie wpisy na fb. Dlatego, wolę narazie nie wchodzić i się odciąć. Ale wracając do diety. To od Nowego Roku, nie ma ŻADNEGO ZMIŁUJ, ŻADNEGO. Koniec ze słodyczami, objadaniem się, jem mało, ćwiczę i nie łamię zasad. Boże, byle tylko bym dużo nie przytyła, proszę ;c. Wejdę na wagę za tydzień w niedzielę, teraz się boję . Strasznie się cieszę, na tego sylwestra <3. Boję się tylko, by mi się humor tam nie popsuł, bym nie zatęskniła, tego się strasznie boję już od dawna.. Mam nadzieję, że się wszyscy spijemy chociaż troszkę i będzie wesoło, jeszcze szisza na nas czeka, ah. Mam nadzieję, że nie stracę nad sobą kontroli, tego też się troszkę boję od tamtej niedzieli, żebym nic nie odwaliła z proszkami, ale myślę, że będzie ok. Póki co to chyba się troszkę taka czuję wyprana z uczuć, niby wiem, że tęsknie za T, ale chwilowo tak czuję, jakby mi było obojętne czy jest czy go nie ma. Niech robi co chcę.. No, także byle do sylwestra :) . Udanej zabawy !


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz