Witam Was w tym Nowym Roku :). Mój sylwester, był jak najbardziej udany. Z przyjaciółką pojechałyśmy do Ostrowa, do przyjaciółki i jej chłopaka. Już po drodze miałyśmy przygody. Jazda pociągiem z Poznania do Ostrowa, jakaś awaria pociągu, jazda 2h na stojąco z walizką, ściśnięci jak sardynki w puszcze. Przynajmniej było nam wesoło :). Na miejscu zakupy, organizacja, jedzonko. Jedzonka było duuużo :)! Ale wyjątkowo się nie przejmowałam tym ile pochłaniam w sylwestra i Nowy Rok. Chociaż ten jeden raz wiedziałam, że muszę jeść bez wyrzutów. Alkoholu tez było sporo, ale zbytnio nie piliśmy. No dobrze, ja wypiłam troszkę. Troszkę odpowiednio na to żeby świrować :). Włączyliśmy tv, oglądaliśmy transmisje sylwestra z różnych miast. Troszkę zjedliśmy, zaczęliśmy grać w karty, otworzyliśmy wódkę, rozpaliliśmy shishę :). I było nam mega, mega wesoło. Potem filmy, fotki. Jakoś po 22 zadzwonił T z życzeniami.. Czym oczywiście sprowokował mnie, do wysłania do niego smsa po północy, gdy już byłam podpita. Shit. Wiedziałam, że to zrobię. Gdyby mnie nie sprowokował tym telefonem, to może jakoś bym się opamiętała. Nic takiego, że tęsknie i nic się nie zmieniło.. Bywa. Fajerwerki o północy obejrzeliśmy na balkonie, otworzyliśmy szampana, zapaliliśmy zimne ognie, strasznie krzyczeliśmy i śpiewaliśmy :). Potem H ubrała maskę karnawałową, ja duuuże okulary i poszliśmy wszyscy na rynek. Tam muzyka, pozostałości fajerwerek. Tańczyliśmy, śpiewaliśmy a potem puściliśmy lampiony <3. Każdy swój, ze swoim życzeniem. Nie powinnam była sobie tego życzyć.. Naprawdę. Ale gdyby to się spełniło, oszalałabym ze szczęścia. Ale wiem, że się nie spełni. Wróciliśmy do domu, trochę tv i te sprawy. Jakoś po 3 usnęłam. Uwielbiam spać po alkoholu. Moja bezsenność odchodzi w niepamięć. Po prostu odlatuję. Także jak dla mnie, sylwester był bardzo udany, jestem bardzo zadowolona i ciesze się, że spędziłam go własnie tam, z tymi własnie osobami, DZIĘKUJĘ <3. Wczoraj jeszcze zjadłam baardzo dużo.Ale dziś już grzecznie. Oto bilans:
- pieczywo chrupkie z konserwą
- ziemniaki, sos, mięsko z kurczaka o.O ( obiad u babci, który muszę zjeść)
- łyżka galaretki ze śmietaną i startą czekoladą ( wbrew pozorom, to była odrobina, również u babci)
- pół grahamki z serkiem wiejskim
- plasterek szynki i dwa pieczywka chrupkie
Troszkę poćwiczyłam. Także zapowiada się dobrze, nie mogę odpuścić. Mam też parę postanowień noworocznych, ale nie chcę mi się wszystkich pisać, trochę się nazbierało ;). Ale napisze te najważniejsze:
1. Pilnować diety i ćwiczyć.
2. Do wakacji schudnąć chociaż do 60kg.
3. Panować nad swoim życiem, nad wszystkim.
4. Uwolnić się od T, przestać go kochać i tęsknić. W końcu przestać go potrzebować.
Życzę Wam, abyście wytrwały w swoich postanowieniach i oczywiście, chudości, chudości <3 !

.jpg)



Cieszę się, że miałaś tak udanego sylwestra <3
OdpowiedzUsuńPowodzenia z dietą kochana ! *.*