Ciężki dzień. Czuję się jakby mnie czołg przejechał. Spałam może z3h? Wczoraj byłam w szkolę, krótko jak zwykle. Potem tradycyjnie pizzernia -.-. Wieczorem wybrałyśmy się z E na miasto, więc i znów jedzenie.. Potem 0,5l cytrynówki. Lekka bombeczka :D. Chociaż troszkę mi było wesoło. Dziś byłam w pracy w sklepie za koleżanke, więc lekcje mnie ominęły. Na dziś planów brak.. Chociaż pewien K, który ma 17lat chce się ze mną spotkać o.O. Haha. Ale jakoś nie czuję się na dziś. Niewiem. Poznałam teź pewnego B, we wtorek ma do mnie przyjechać, ale nie chcę się na tym wszystkim skupiać. Niechcę by jakikolwiek chłopak znów stał się dla mnie taki ważny. To nie jest warte niczego. Bzdura, obłuda. Wałkuję w kółko ,,Przeklinam Cię, ciało''. I faktycznie widzę, że jesteśmy takie same. Ona ciągle walczy ze swoim ciałem i udaje jej się, ja ciągle walcze i mimo różnych porażek i niepowodzeń się nie poddaję, toczę tą walkę nadal i nie ymam zamiaru się poddaą. Czytając tę książkę, nabieram sił i motywacji. Ona jest ze mną, potrzebuje jej. Dziś jakaś pani w sklepie, zaczepiła mnie o moją czerwoną niteczkę na lewym nadgarstku. Zamarłam. Ale zaczęła coś o kabale. Uff. Uśmiechnęłam się i stwierdziłam, że nic z tych rzeczy. Któregoś dnia usunęłam na fb T ze znajomych. Miałam już dość. Nie mam kompletnie na to siły.. Nie umiem, niepotrafię. Kocham i nienawidzę. Chciałabym skupią się ma maturze, ale nie potrafię. Dziś daję po prostu mojemu organizmowi odpocząć.Żołądek dał mi się w nocy we znaki. Lepiej mi, jak jestem głodna niż najedzona. Cieszy mnie, że żołądek tak reaguje na jedzenie, nie chce go potrzebować. Nie mam już dziś siły na nic. To na tyle w poście ;)
' Jaka ze mnie kretynka. Już prawie biegnę, by tę cholerną psycholog przeprosić, kiedy przychodzi mi na myśl, że nawet bez nóg można być szczęśliwym, ale jeśli się ma duszę tak chorą jak moja-nie można.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz